czwartek, 8 sierpnia 2013

Spreekt jij Nederlands? - czyli o wyzwaniu dotyczącym niderlandzkiego


Jak pewnie pamiętacie, pod koniec czerwca napisałem na łamach bloga, że rozpoczynam mały eksperyment związany z językiem niderlandzkim. Lipiec minął mi bardzo szybko i nadszedł sierpień, dlatego postanowiłem, że czas zakończyć tę jakże krótką znajomość, która na początku miała trwać zaledwie dwa tygodnie ;) W tym poście chciałbym się zaś z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami i odczuciami na temat tego języka.


Kiedyś wspominałem już, że języki germańskie są moją ulubioną grupą językową. Nie sądzę, aby to kiedykolwiek się zmieniło, gdyż po prostu uważam, że ich gramatyka oraz fonetyka są niezwykle ciekawe.im rozpocząłem naukę niderlandzkiego, postanowiłem trochę poczytać na temat tego języka na anglojęzycznej wikipedii. Przeczytałem tam, że niderlandzki często postrzegany jest jako mowa pomiędzy angielskim i niemieckim (tak naprawdę nie odkryłem dzięki temu Ameryki, bo już dawno wydawało mi się, że to coś pomiędzy pomiędzy tymi językami, jednak teraz po prostu utwierdziłem się w tym przekonaniu). Przypomniało mi również się, kiedy byłem na takim samym etapie w niemieckim – znajomość słów mogłem policzyć na palcach u rąk, jednak ta niewiedza jeszcze bardziej zachęcała mnie do nauki. 
Jednak zacznijmy od początku. Dlaczego wybrałem właściwie ten język germański? Muszę przyznać, że po części była to tak naprawdę decyzja spontaniczna. Jednak oprócz tego Holandia zawsze kojarzyła mi się z wielką swobodą, gdzie dawno zalegalizowano rzeczy, które w wielu krajach Europy pozostają niedopuszczalne. Oprócz tego sama nazwa "Holandia" sprawia, że mam przed oczami ogromne pola tulipanów oraz drewniane wiatraki obracające się na wietrze :)
Kiedy kiedyś usłyszałem niderlandzki w telewizji, pomyślałem sobie, że ma dużo wspólnego z francuskim, ze względu na podobnie brzmiące „r”. Niedawno przekonałem się jednak, że te dwa języki nie są tak naprawdę do siebie podobne, bo podobieństwa kończą się, zaczynając na charczącym „r” (nie licząc niektórych słów, które zostały zapożyczone z francuskiego, które jednak w moim mniemaniu w jeszcze większych ilościach występują w niemieckim).
 Dowiedziałem się również, że Holandia, mimo swoich niewielkich rozmiarów, mieści w swoich granicach kilka dość sporo się różniących dialektów niderlandzkiego. Po miesiącu nauki nie można stać się ekspertem w tej dziedzinie, jednak muszę przyznać, że podczas słuchania nagrań wielokrotnie mogłem mogłem się o tym przekonać, bo dało się zauważyć, że lektorzy często nieco inaczej wymawiają dane słowa (i tak na przykład jeden z nich wymawiał „r” gardłowe, a drugi już normalne, bardzo podobne do tego polskiego). Inny przykład to czasownik „zijn”, który oznacza „być”. Czasami (wymowę zapisuję oczywiście w uproszczeniu) wymawiano go jako „zen” z długim „e”, a innym razem jako „cajn”.
W holenderskim spotkałem się z dużą ilością długich słów, które według niektórych osób, z którymi rozmawiałem są atutem języka niemieckiego :D Wiele z nich było naprawdę trudnych do przeczytania, biorąc pod uwagę to, że w niderlandzkim, oprócz ogólnie przyjętych zasad dotyczących wymowy, często dane słowa lub grupy liter czyta się zupełnie inaczej niż można by pomyśleć na początku (co również występuje w angielskim, chociaż po 8 latach nauki bez problemu potrafię tam przeczytać prawie każde słowo, z którym spotykam się pierwszy raz, dlatego uważam, że przy odrobinie praktyki z niderlandzkim byłoby podobnie). Swoją drogą, mam też swoje ulubione słowo „alstublieft” (czyt. alstublift), które oznacza „proszę”. Niezbyt skomplikowane i bardzo łatwe do zapamiętania, a jednak jego wymówienie sprawia, że znowu przypomina mi się cały klimat holenderskiego :) Ogólnie muszę przyznać, że język wielokrotnie mnie zaskoczył i naprawdę cały mi się spodobał - jego brzmienie, gramatyka, słownictwo.
Języka niderlandzkiego uczyłem się równo przez 30 dni, zaczynając 22 czerwca i kończąc 21 lipca ;) Od tego czasu całkowicie zawiesiłem naukę i do niego nie powracałem. Niektórym takie coś może się wydać bez sensu i całkowicie nieprzydatne, jednak ja zawsze chciałem choć trochę poznać jakiś język germański inny niż angielski i niemiecki. Oprócz tego nauka języków to moje hobby, a przecież nie wszystkie rzeczy, które lubimy muszą nam przynosić jakąś wielką korzyść :) A co do samego niderlandzkiego… Nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek zacznę kontynuować jego naukę. Nawet jeśli tak, to pewnie do tego czasu i tak spora większość rzeczy wyparuje mi z głowy i będę musiał przypominać sobie podstawy (choć tak naprawdę przez miesiąc nie da się nauczyć ogromnej partii materiału, więc nic straconego). Mam jednak nadzieję, że czasami będę miał czas usiąść, otworzyć zeszyt do niderlandzkiego, który założyłem pod koniec czerwca i jeszcze raz przeczytać słówka czy wyrażenia, których się przez ten czas uczyłem :)

12 komentarzy:

  1. Też uważam, że nie był to żaden zmarnowany czas. Zapoznałeś się z brzmieniem i ogólną specyfiką języka i to jest najważniejsze i pewnie bardzo wartościowe dla Ciebie. Ja podobny eksperyment prowadzę teraz ze szwedzkim, z tym że jak na razie nie planuje (przynajmniej do października) zawieszać nauki. A jak trzeba będzie to to zrobię, bo to co moje to moje i nikt mi tej wiedzy nie zabierze:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc w takim razie trzymam kciuki za naukę szwedzkiego! :D

      Usuń
  2. Ciekawi mnie ten język i jednocześnie odrzuca. Wydaje mi się strasznie trudny chociaż chciałabym kiedyś spróbować chociaż podstawy załapać ;) Na pierwszy rzut jednak idzie niemiecki. Muszę nareszcie ogarnąć ten język i jak będę na przyzwoitym poziomie to wtedy pomyślę co dalej ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za Twój niemiecki. Kto wie, może właśnie w przyszłości jego znajomość pomoże Ci w nauce jakiegoś innego języka germańskiego bardzo do niego podobnego, jak na przykład niderlandzkiego :)

      Usuń
  3. Ja nie przepadam za językami tego typu, ale skoro są ludzie, którzy to lubią to świetnie :) Grunt, to czerpać przyjemność z nauki.
    Pozdrawiam Paweł Zieliński
    http://twojwybortwojaprzyszlosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet poznanie samych podstaw języka obcego, który nie jest popularny sprawia ogromną frajdę.
    Umożliwia nam to zastanowienie się czy ten język jest stworzony dla nas, czy może nie warto do niego wracać.
    Sama jestem zafascynowana tureckim i wiem, że to język idealny dla mnie, natomiast nigdy nie wrócę do nauki chińskiego.
    Jestem jak najbardziej za takimi 'przygodami' językowymi.
    Nauka języków to ważna rzecz :).

    Pozdrawiam,
    Ahsen

    http://letsstudylanguages.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w stu procentach :-) Co do tureckiego - nigdy nie myślałem na poważnie o jego nauce, ale kiedyś przysiadłem na chwilę do internetu, by chociaż trochę poczytać o jego specyfice i myślę, że to bardzo fajny język.

      Usuń
  5. Mam podobnie, jak Paulina. :) Najpierw chcę ogarnąć niemiecki. Ale jak zwykle post o jakimś języki kusi mnie niesamowicie do rozpoczęcia nauki. :)

    No i wyzwanie masz zaliczone, gratulacje!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niderlandzki zbyt mocno kojarzy mi się z niemieckim, za którego akcentem nie przepadam, to nie był zmarnowany czas. Każde nowe doświadczenia językowe są ważne, w końcu człowiek uczy się na błędach ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Język budzi we mnie mieszane uczucie, gdyż jest to dla mnie nieodkryta jeszcze tajemnica, a mimo to obawiam się, gdyż wydaję mi się on potwornie trudny... Może w niedalekiej przyszłości również uda mi się podjąć takie wyzwanie. I zakończyć je z takim sukcesem jak Ty. Gratulacje!

    Choć na razie na moją tapetę idzie frencz, angielski i zmora - niemiecki, na pewno nie zapomnę o niderlandzkim!

    Zapraszam do siebie, jako, że dzisiaj dopiero zaczęłam ;).

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj,
    chciałbym Cię ( jako twórcę tego bloga ) oraz Twoich gości zaprosić na portal blogbook.pl, który jest pierwszym w sieci serwisem zbierającym w jednym miejscu blogi i posty.

    Ideą i celem stworzenia tego serwisu jest zebranie jak największej ilości blogów i przedstawienie ich w prostej i przystępnej formie dla czytelników,
    aby w jednym miejscu mogli czytać posty z różnych dziedzin nauki, życia, sportu itp.

    Mam nadzieję, że też weźmiesz udział w tej akcji i Twój blog dołączy do tego grona, a Tobie pozwoli zwiększyć rozpoznawalność oraz oglądalność Twoich wpisów.
    Zarejestruj się ( 1 minuta ) i w „Profil”->”Twoje blogi” dodaj swój blog. I tyle. Reszta dzieje się automatycznie.

    Serdecznie zapraszam i wierzę, że już niedługo przeczytam Twoje posty na blogbook.pl.

    Co zyskujesz na dodaniu swojego bloga ?
    1) dotarcie ze swoim blogiem do osób czytających inne blogi,
    2) darmową reklamę poprzez „Blog dnia” oraz „Post dnia” na Blogbook.pl oraz Facebook.pl,
    3) Twój blog i posty mają więcej linków bezpośrednich, a więc pozycjonowanie google,
    4) wszystkie posty i blogi są otwierane bezpośrednio na stronie domowej, a więc statystyki,

    Pozdrawiam i pozostaję do dyspozycji w przypadku pytań lub wątpliwości

    Michał Ludczyński

    www.blogbook.pl


    PS.
    Projekt jest całkowicie prywatny i darmowy

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję wyzwania!
    Osobiście uważam, że niderlandzki jest prostszy od angielskiego jeśli chodzi o czytanie - bo czyta się tak, jak się pisze - po zapoznaniu się najpierw z zasadami wymowy ;)

    Pozdrawiam

    Dora

    www.jezykholenderski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń