Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 listopada 2013

By nie marnować czasu na spanie!

Sen to nic innego jak stan ośrodkowego układu nerwowego pojawiający się cyklicznie, który polega na zniesieniu świadomości. Jest niezbędny do życia, bo już jedna doba bez snu ma zły wpływ na nasz organizm, jednak często zostaje przez nas "nadużywany". Ja właśnie należę do tego grona osób. Zainspirowany pomysłem Pawła, postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i stworzyć mini-akcję, której celem będzie moje wcześniejsze wstawanie w weekendy. O ile od poniedziałku do piątku, chcąc nie chcąc, muszę wcześnie wstawać ze względu na szkołę, o tyle w soboty i niedziele śpię zbyt długo. 
Dlatego na łamach bloga, postanawiam, że w każdy wolny dzień będę wstawał o 7:00. Mam nadzieję, że odtąd będę miał dużo więcej czasu na rzeczy, na które w ciągu dnia wielokrotnie brakło mi czasu. Wiara w siebie to jeden z głównych czynników, które gwarantują nam osiągnięcie sukcesów, dlatego teraz ze stuprocentową pewnością siebie mówię: Uda mi się!


środa, 2 października 2013

Październikowo

Lubię jesień. Mimo, że według wielu osób to najgorsza pora roku ze względu na zimno, wiatr i niekończący się deszcz, to jednak ja po prostu ją uwielbiam. Uwielbiam krople deszczu lejące się z nieba, długie spacery przed zachodem słońca, marznące ręce, zachmurzone niebo i gęstą mgłę. I muszę przyznać, że dopiero w tym roku dostrzegłem wszystkie te uroki jesieni, które dla wielu z nas mogą się wydawać wadami :)

Jednak najbardziej podoba mi się to, że wreszcie potrafię się bez problemu zorganizować. Choć pod koniec wakacji narzekałem, że po rozpoczęciu się szkoły będę miał dwa razy mniej czasu, to jednak teraz wiem, że kiedy wracam do domu po południu, lepiej potrafię wszystko rozplanować i nie mam czegoś takiego, że czegoś nie zrobiłem, bo mi się nie chciało. Nie mówię oczywiście, że to dobrze, że mam mniej czasu i więcej nauki, jednak jak widać, ze wszystkiego można wyciągnąć jakieś korzyści :) Dostrzegłem również, że lepsza organizacja wynika z zawieszenia nauki hiszpańskiego. Kiedy "ciągnąłem" trzy języki, często brakło mi na któryś czasu i z tego powodu nauka nie posuwała się w takim tempie, w jakim bym chciał. Teraz zaś bez problemu każdego dnia znajduję czas, żeby przerobić dość sporą partię materiału zarówno z angielskiego, jak i z niemieckiego. W ostatnich dniach skupiłem się również na tym, żeby do nauki wprowadzić więcej zabawy i mieć z językami obcymi więcej styczności. Ze stron internetowych korzystam tylko po angielsku i niemiecku - szczególnie zauważam to w przypadku Wikipedii, z której korzystam dość często. Oprócz tego robię dużo zadań z rozumienia ze słuchu, znajduję w internecie nowe piosenki i staram się zapisywać ich tekst podczas słuchania :) Zauważam przy tym, że zdecydowaną część piosenek rozumiem podczas pierwszej styczności z nimi.
Żeby jednak wprowadzić do swojego planu dnia jeszcze więcej porządku i wyciągnąć z niego jak najwięcej, postanowiłem, że przez kilka dni będę się starał po powrocie ze szkoły zapisywać, co w danym czasie robię. Może pomoże mi to marnować czas na niepotrzebne rzeczy, które wydają mi się potrzebne i dzięki temu będę mógł go spędzić jeszcze bardziej produktywnie. 

Sam nie wiem, czy mi to w czymś pomoże, aczkolwiek warto spróbować i sam jestem ciekaw rezultatu. 

niedziela, 3 marca 2013

O planowaniu tygodniowym


Od jakiegoś czasu na blogosferze głośno jest o tzw. planowaniu w kratkę. Zobaczyłem, że taki sposób zachęca wiele osób do nauki. Odznaczony kwadracik mówi nam bowiem, że tego dnia się postaraliśmy, zaś pusta kratka – że coś nam nie wyszło i mogliśmy bardziej się postarać. Do takiego planowania byłem przez pewien czas nastawiony sceptycznie, jednak teraz postanowiłem, że i ja spróbuję. Wprowadziłem jednak małe zmiany.

Jakiś czas temu na blogu wspominałem o tym, że nie uczę się codziennie wszystkich języków. Najczęściej jest taki, że danego dnia zajmuję się jednym lub dwoma, zaś z pozostałych powtarzam tylko przerobiony materiał. Podobnie będzie funkcjonować u mnie system kratkowy. Przykładowo w poniedziałek uczę się angielskiego – umieszczam krzyżyk na kratce. Oprócz tego jednak powtarzałem wiadomości z hiszpańskiego i niemieckiego, jednak nie przyswajałem nowego materiału – przy tych językach również umieszczę więc krzyżyki. Kartka, która ma mi przypominać o nauce znajduje się na tablicy korkowej – na chwilę obecną jest pusta, gdyż plan zaczyna się dopiero od jutra:



Poza tym postanowiłem, że oprócz takiego planowania wprowadzę coś jeszcze - od tej pory co tydzień będę się tutaj "rozliczał" na blogu z tego, co zrobiłem przez ostatnie siedem dni - podobnie jak na blogu Pandy Q :-) Praktykuję już coś takiego od jakiegoś czasu, jednak nie zawsze przynosi to efekty, bo nikomu tego nie pokazuję. Od tej pory jednak będę czuł się bardziej zobowiązany do nauki, bo będę wiedział, że muszę zamieścić swoje postępy na blogu. Na ten tydzień nie mam bardziej określonych planów. Rzeczy, które chciałbym zrealizować to przede wszystkim:
  • nauczyć się rekcji czasownika oraz popularniejszych homonimów - niemiecki
  • powtórzyć wszystkie czasy - angielski i niemiecki
  • powtórzyć stronę bierną, odmianę przymiotnika oraz kraje i narodowości - niemiecki
  • nauczyć się przynajmniej 150 słów - angielski i niemiecki
  • nauczyć się przynajmniej 70 słów - hiszpański
  • 2 odcinki serialu - angielski, niemiecki i hiszpański
Plan nie jest wymagający i mam nadzieję, że uda mi się zrobić więcej, jednak kilka razy złapałem się na tym, że ustaliłem sobie zbyt dużo obowiązków na jeden tydzień, co doprowadziło tylko do spadku chęci uczenia się ;-)



piątek, 7 grudnia 2012

Siadam do biurka i… - czyli o nauce języków i mojej organizacji czasu słów kilka (cz. 1)



Jakiś czas temu obiecałem, że opublikuję na łamach bloga wpis poświęcony mojemu planowi nauki języków. Chciałem podzielić się z tym już kilka dni temu, jednak ze względu na szkolne szaleństwo czas ten się nieco wydłużył. To nie będzie poradnik pt. „Jak skutecznie zacząć się uczyć”, więc po przeczytaniu wpisu opanowanie języka nie stanie się czymś dziecinnie prostym – ja sam nie posiadam wystarczającego doświadczenia, abym mógł tu opublikować zbawienny środek. Poza tym, jak sami wiecie, języki to coś, czemu musimy poświęcić sporo czasu. Dziś chciałbym jedynie przedstawić zarys mojej codzienności. Kto wie, może komuś się to jednak przyda?

Moim hasłem przewodnim, którym kieruję się w swoim krótkim jak na razie życiu jest zdanie „Jest tylko jeden sposób nauki – poprzez działanie”, czyli tytuł mojego bloga. Wielu z was wydaje się ono pewnie znajome, gdyż jego autorem jest sam Paulo Coelho i możemy je znaleźć w powieści „Alchemik”. Zwrot ten szybko do mnie przylgnął i w końcu postanowiłem według niego postępować, bo przecież uczymy się, działając, a sama nauka jest działaniem i inwestycją w przyszłość.
Każdego dnia staram się spędzać jak najwięcej czasu z językami i otaczam się nimi w każdej wolnej chwili. Los zrządził tak, że stałem się ich wielkim pasjonatem i bardzo się z tego cieszę, gdyż dzięki temu już wiem, co chcę robić w przyszłości. Każda chwila, każde nowe słówko uświadamia mnie, że jestem coraz bliżej perfekcji we władaniu angielskim, niemieckim czy choćby hiszpańskiej – perfekcji, do której mi jeszcze daleko. Dlatego tak ważny jest dla mnie czas i staram się nie tracić czasu na niepotrzebne rzeczy. Przejdźmy jednak do sedna tematu.
Przez szkołę i konieczność uczenia się rzeczy, z których i tak ponad połowa mi się nie przyda doba znacznie się skróca, przez to czasu jest mniej. Staram się więc mniej więcej rozplanować naukę tak, abym mógł poświęcić wszystkim językom choć minimalną ilość czasu. Nie ukrywam, że w chwili obecnej głównie skupiam się na angielskim. W następnej kolejności, choć muszę przyznać, że jest to różnica minimalna, stoi niemiecki. Najmniej czasu (co wcale nie oznacza, że mało!) poświęcam hiszpańskiemu. Powody są proste. Jest to język dodatkowy, można nawet powiedzieć, że pozaszkolny, więc uczę się go powoli, bo wiem, że przyjdzie jeszcze czas, aby zacząć się go intensywnie uczyć, a na razie chcę poświęcić najwięcej czasu dwóm pierwszym.
Choć wspomniałem, że staram się mieć jako tako rozplanowaną naukę, to jednak nie posiadam ścisłego planu. Wszystko się zmienia – może wypadnie mi nieplanowane spotkanie z kolegami, może po prostu będę chciał zająć się czym innym. Potem narobiłbym sobie przez to tylko niepotrzebnych zaległości. A w końcu uczę się dla siebie, więc takie nadrabianie programu jest bez sensu. Postanowiłem sporządzić ścisłą listę kilka razy, a kiedy okazało się, że do danego czasu powinienem przerobić już następny temat z książki, wziąłem się szybko do pracy. Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że przecież nikt mnie nie goni i coś takiego, jak zaległości w indywidualnej nauce nie istnieje.
Na samym początku chciałem powiedzieć, że poza powtórkami, każdy dzień staram się poświęcić głównie jednemu językowi. Przykładowo: w poniedziałek skupiam się na angielskim, utrwalając jednak wiadomości z pozostałych języków, we wtorek uczę się niemieckiego itd. Nie mam określonych zasad mówiących mi, że hiszpańskiego mam się uczyć w środy i soboty, bo nie lubię rutyny. Zawsze rano (czy to w dni wolne, czy przed pójściem do szkoły) staram się robić chociaż krótkie powtórki – zero nowego materiału. Przypominam sobie słówka z fiszek, których dzień wcześniej się uczyłem, uruchamiam program Anki – chociaż to ostatnie czasami nie wypala, bo raz na jakiś czas zdarzy się, że o tym zapomnę lub nie będzie mi się zwyczajnie chciało.
Najczęściej dopiero po południu zabieram się za następną partię materiału. Jeżeli rano zapamiętałem mało z ostatniej lekcji – powracam do niej, aby utrwalić poznane wiadomości. Jeżeli wszystko jest w porządku – ruszam dalej. Często na początku nauki staram się wprowadzać na komputer słówka, które będą mi potrzebne danego dnia, abym później musiał je tylko utrwalić. Nieraz zdarza się również, że od razu przechodzę do wykonywania ćwiczeń – wtedy mózg pracuje na pełnych obrotach i stara się zapamiętać jak najwięcej – muszę przyznać, że ten drugi rodzaj nauki wiele razy jest skuteczniejszy od pierwszego. Z gramatyką raczej nie mam problemów, bo w tym przypadku uwielbiam rozwiązywać różnorodne zadania, które utrwalą moją wiedzę. Codziennie staram się poznać jakieś nowe zagadnienie, rzeczy trudniejsze jak np. okresy warunkowe lub czasy rozkładam na więcej dni. W międzyczasie staram się pisać z obcokrajowcami na portalach językowych (np. Busuu). Powinienem też zacząć rozmawiać przez Skype i mam nadzieję, że w końcu uda mi się to robić. Od października chciałem się zapisać do szkoły językowej z angielskiego, jednak nie czułem się jeszcze gotowy, gdyż chciałem wypaść jak najlepiej na egzaminie wstępnym. Wiem, dziwnie to moje postępowanie, ale postanowiłem, że koniecznie muszę zacząć uczęszczać na kurs od następnego roku. Wiele osób uważa, że to strata czasu i pieniędzy, ale ja mam inne zdanie o tego typu lekcjach.
Wieczorem staram się zająć się czymś innym – najczęściej jest to kolejny odcinek serialu w danym języku. Według mnie to nagroda za dzień nauki i sposób na odprężenie się oraz doskonalenie rozumienia ze słuchu. To także czas, by coś poczytać (książkę, artykuł w Internecie). Niedawno zacząłem też słuchać audiobooków.
Tak wygląda mój plan dnia. Wiem, że nie jest zbyt szczegółowy, ale, jak już mówiłem, nie mam określonego harmonogramu mówiącego mi, co mam robić o danej godzinie. Może coś przeoczyłem, więc jeżeli jesteście czegoś ciekawi – pytajcie w komentarzach! Część druga już niebawem – będę się w niej skupiał głównie na moich wypracowanych metodach.