Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 listopada 2013

By nie marnować czasu na spanie!

Sen to nic innego jak stan ośrodkowego układu nerwowego pojawiający się cyklicznie, który polega na zniesieniu świadomości. Jest niezbędny do życia, bo już jedna doba bez snu ma zły wpływ na nasz organizm, jednak często zostaje przez nas "nadużywany". Ja właśnie należę do tego grona osób. Zainspirowany pomysłem Pawła, postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i stworzyć mini-akcję, której celem będzie moje wcześniejsze wstawanie w weekendy. O ile od poniedziałku do piątku, chcąc nie chcąc, muszę wcześnie wstawać ze względu na szkołę, o tyle w soboty i niedziele śpię zbyt długo. 
Dlatego na łamach bloga, postanawiam, że w każdy wolny dzień będę wstawał o 7:00. Mam nadzieję, że odtąd będę miał dużo więcej czasu na rzeczy, na które w ciągu dnia wielokrotnie brakło mi czasu. Wiara w siebie to jeden z głównych czynników, które gwarantują nam osiągnięcie sukcesów, dlatego teraz ze stuprocentową pewnością siebie mówię: Uda mi się!


piątek, 20 września 2013

Etwas auf Deutsch



Das Schuljahr dauert schon drei Wochen, also ich mich auch zur neuen Lebensweise gewöhnte. Eine steht an fest: sie ist ganz ander von Sommerferien. Aber am lustigsten ist eine Sache. Wenn die Ferien endeten, war ich ganz sicher, dass von September werde ich weniger Freizeit haben, aber jetzt finde ich das andersrum. Dank der Schule sah ich, dass in Sommerferien ich die Zeit für Dummheit verschwindet hatte oder ich hatte  sie kaum ausgenutzt. Jetzt sehe ich, dass jeden Wochenende für mich viele Zeit ist :) Außerdem, verschwinde ich keine Stunde und ich kann die Zeit sehr gut nutzten. Meiner Meinung nach, manchmal ist es für uns besser, weniger Zeit zu haben, denn wenn wir sie sehr viel haben, verschwinden wir sie :)

Ich sagte, dass ich auf dem Ausflug nach Berlin war. Ich sah schließlich viele Plätze, welche ich sehen gewollt hatte, zum Beispiel das Reichstagsgebäude und das Brandenburger Tor. Er war super und ich hatte viele Gelegenheiten, Deutsch zu sprechen. Es war für mich angenehm, andere Sprache live zu benutzen und es war angenehmer als Sprechen per Internet. Ich überzeugte mich, dass die Deutsche sehr nette und hilfsbereite Leute sind. Vor dem Ausflug hatte ich aber gedacht, dass sie besser Englisch kennen :)
Ich kam auch zur Zusammenfassungen des Lernens zurück. Am Sonntag veröffentliche ich also das Post mit Sachen, welche ich durch letzte zwei Wochen machte :) Ich muss sagen, dass in Sommerferien ich ein bisschen faul wurde und ich bin nicht mit der Zusammenfassung zufrieden.


Das war meine erste Notiz auf Deutsch. Ich bin sicher, dass ich viele Fehler gemacht habe, aber ich bin auch stolz, dass ich etwas geschrieben habe. Ich hoffe, dass ihr Kommentare verlasst. Tschüß! :)

poniedziałek, 9 września 2013

Moje postanowienia wakacyjne - podsumowanie

Normalnie post ten pojawiłby się prawdopodobnie już w pierwszych dniach września, jednak tak się złożyło, że ostatnie trzy dni spędziłem w Berlinie i dopiero dzisiaj rano przyjechałem do domu. Ogólnie muszę przyznać, że jestem zadowolony z tych wakacji udało mi się zrobić całkiem sporo. Wpis nie będzie raczej długi, bo nadal jestem zmęczony podróżą, a nie chcę jeszcze dłużej zwlekać z opublikowaniem go. Nie owijając w bawełnę, przechodzę do podsumowania planów na minione dwa miesiące :D

JĘZYKI:

V 1. Codziennie robić powtórki w Anki
V 2. Zapoznać się z językiem niderlandzkim
V 3. Poświęcać najwięcej czasu na angielski i niemiecki
V 4. Napisać opowiadanie po angielsku
X 5. Napisać opowiadanie po niemiecku (nawet go nie zacząłem, jednak mimo to i tak nie żałuję, gdyż napisałem dwa inne: po polsku i po angielsku)
V 6. Częściej konwersować w językach obcych

INNE:

X 7. Nauczyć się 4 przepisów kulinarnych (chodziło tutaj o naukę przygotowania tych przepisów, a nie nauki na pamięć ;) Punktu nie mogę uznać za zaliczony, gdyż nauczyłem się tylko jednego)
V 8. Zdrowo się odżywiać
V 9. Kupić telefon
X 10. Kupić rower
V 11. Ukończyć opowiadanie fantasy i zacząć kolejne
V 12. Nawiązać nowe, ciekawe znajomości przez internet 

wtorek, 9 lipca 2013

Moje postanowienia wakacyjne

W planach miałem aby post ten pojawił się na początku lipca, jednak wyszło tak, że przez cały miniony tydzień regenerowałem siły i odpoczywałem. Rok szkolny zakończyłem ze średnią 5.26 i taki wynik w zupełności mi odpowiada :) Na szczęście od poniedziałku skończyłem leniuchowanie zabrałem się znowu za intensywną pracę nad językami - wszystko wróciło do normy. Powoli też rozpędzam się z niderlandzkim i myślę, że ten "eksperyment" będzie trwał dłużej niż zakładałem na początku, bo po prostu bardzo mi się to spodobało :) Zgodnie z zapowiedzią, przygotowałem krótką listę celów i postanowień, na którym chciałbym się skupić przez lipiec i sierpień:

JĘZYKI:

1. Codziennie robić powtórki w Anki
2. Zapoznać się z językiem niderlandzkim
3. Poświęcać najwięcej czasu na angielski i niemiecki
4. Napisać opowiadanie po angielsku
5. Napisać opowiadanie po niemiecku
6. Częściej konwersować w językach obcych

INNE:

7. Nauczyć się 4 przepisów kulinarnych
8. Zdrowo się odżywiać
9. Kupić telefon
10. Kupić rower
11. Ukończyć opowiadanie fantasy i zacząć kolejne
12. Nawiązać nowe, ciekawe znajomości przez internet 

Zauważyliście pewnie, że w ostatnim czasie na blogu przestały się pojawiać dwutygodniówki. Postanowiłem, że przez wakacje sobie je odpuszczę, ze względu na to, że z wielu powodów nauka często może być przerywana, więc i podsumowania by mnie nie satysfakcjonowały. Całkiem natomiast możliwe, że powrócę do nich we wrześniu ;)


niedziela, 30 czerwca 2013

Droga do A2, B1 i B2, czyli trochę o akcji "W 10 miesięcy..."



Wreszcie nadeszły długo wyczekiwane przeze mnie wakacje. Piękna, słoneczna pogoda sprawia, że wszyscy z nas inaczej spoglądają na świat. Wyznaczamy sobie kolejne cele i wielu z nas na pewno ma tyle planów na nadchodzące lato, że aż trudno je samemu spamiętać. W moim przypadku jest podobnie. W mojej głowie zaczęły świtać nowe pomysły, i to niekoniecznie dotyczące tylko tego roku. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, jak zima czyni nas obojętnymi i sprawia, że nic się nam nie chce. Na początku grudnia ruszyła na moim blogu akcja pt. „W 10 miesięcy do A2, B1 i B2”. Od tamtego czasu minęło siedem miesięcy, a więc jestem już dawno po półmetku ;). Z tego powodu chciałbym zdać relację z całej „akcji”, zgodnie z ostatnią zapowiedzią na blogu :)

1 grudnia zabrałem do pracy z wielkim zapałem. Świadomość tego, że mam przed sobą równe dziesięć miesięcy, czyli dość długi okres, w którym mogę zdziałać bardzo wiele, bardzo zachęcała mnie do nauki. Założyłem zeszyt A4 do każdego z języków i bardzo dużą część każdego dnia poświęcałem jakiemuś z nich. Pod koniec lutego dopadła mnie niestety często wspominana na blogosferze faza plateau w angielskim.  Odechciało mi się nauki i polepszałem znajomość angielskiego, ale pod lekkim przymusem. Był to właściwie mój drugi taki kryzys w nauce angielskiego, lecz ten był chyba mocniejszy :D Kiedy dalej się to ciągnęło, postanowiłem odpocząć. Dopiero po około dwóch tygodniach zdałem sobie sprawę, że nie stoję w miejscu, bo tak się złożyło, że nagle w filmach i książkach zaczęły się pojawiać masowo wyrazy i konstrukcje gramatyczne, których uczyłem się w ostatnich tygodniach. Całkiem niedawno miałem wątpliwości również do tego, czy nie za małe postępy robię w niemieckim. Może to dlatego, że zbliżam się do poziomu B1 i to taki okres w nauce języka, kiedy kończą się te łatwiejsze rzeczy i nauka jest większym wyzwaniem. Jednak teraz fazie plateau nie udało się mnie dopaść, gdyż rozwiązałem kilka testów na wyższym poziomie i okazało się, że gdybym przysiadł do nich jeszcze pół roku temu, to z pewnością miałbym 50% punktów mniej! :) . Swoją drogą, mam nadzieję, że nigdy coś takiego mnie już w niemieckim i angielskim nie dosięgnie, gdyż faza plateau to naprawdę niemiłe uczucie i nikomu z Was tego nie życzę :)


A co dokładniej udało mi się osiągnąć przez te dni? Przede wszystkim:

  • Dzięki e-bookom poprawiłem szybkość czytania po angielsku, bo zauważyłem, że kiedy mam do przeczytania jakiś dłuższy tekst to szybko ogarniam go wzrokiem, prawie zupełnie jakbym to robił po polsku. 
  • Zauważyłem, że płynniej wysławiam się po niemiecku i nie muszę sklecać już w myślach zdań, zanim wypowiem je na głos (A przynajmniej tak długo, jak robiłem to kiedyś) 
  • Rozumiem dużo więcej ze słuchu w każdym z trzech języków – zawdzięczam to serialom oraz audio-bookom. Najlepiej jest w angielskim, bo radzę sobie już bez jakichkolwiek pomagaczy, jednak w niemieckim nadal trzymam się napisów (raz niemieckich, a raz polskich – zależy, jakie są dostępne :)) 
  • Na porządnie zabrałem się za gramatykę niemiecką, której zagadnienia jeszcze kilka miesięcy temu były dla mnie czarną magią.  
  • Nauczyłem się bardzo dużo z hiszpańskiego! Pewnego dnia przekonałem się, że umiem większość podstawowych zagadnień, i w Hiszpanii na pewno dałbym sobie radę. Mój zasób słownictwa się polepszył.  Moje zdania nierzadko zawierają błędy, ale w końcu na wszystko przyjdzie czas :-) 
  • Przerobiłem już dość sporo materiałów do nauki języków. I choć nie stawiam na ilość i preferuję wolną, acz dokładną naukę, to kiedy ukończę jakiś podręcznik lub nawet rozdział, widzę, że jestem coraz bliżej celu.

 Są wakacje i dzięki temu mam dużo więcej czasu, dlatego postanowiłem, że najbliższe dwa miesiące będę się starał jak najwięcej konwersować w językach obcych za pomocą kamery internetowej. Wynika to głównie z chęci zautomatyzowania swojego angielskiego oraz niemieckiego, a poza tym chciałbym przetestować swoje umiejętności w hiszpańskim, gdyż od początku nauki nie miałem zbyt wielu okazji do tego, aby porozmawiać w tym języku :)
Ogólnie rzecz biorąc, jestem pewien, że akcja „W 10 miesięcy do A2, B1 i B2!” była bardzo dobrym przedsięwzięciem i bardzo się cieszę, że czegoś takiego się podjąłem. Dzięki temu wiem, że jeżeli człowiek postawi sobie coś za cel i będzie do tego dążył ze wszystkich sił, to musi mu się udać. Nie wiem, czy zdołam dojść we wszystkich językach do wyznaczonego poziomu, bo może nie wystarczy mi czasu lub zwyczajnie polegnę w ostatnich miesiącach, jednak zawsze to będę bogatszy o kolejne doświadczenie :) Zachęcam również wszystkich czytelników tego bloga, abyście stawiali sobie takie lub podobne wyzwania, gdyż to lepsze niż zwykła nauka i dzięki temu wiemy, do czego dokładnie dążymy :-)

piątek, 7 grudnia 2012

Siadam do biurka i… - czyli o nauce języków i mojej organizacji czasu słów kilka (cz. 1)



Jakiś czas temu obiecałem, że opublikuję na łamach bloga wpis poświęcony mojemu planowi nauki języków. Chciałem podzielić się z tym już kilka dni temu, jednak ze względu na szkolne szaleństwo czas ten się nieco wydłużył. To nie będzie poradnik pt. „Jak skutecznie zacząć się uczyć”, więc po przeczytaniu wpisu opanowanie języka nie stanie się czymś dziecinnie prostym – ja sam nie posiadam wystarczającego doświadczenia, abym mógł tu opublikować zbawienny środek. Poza tym, jak sami wiecie, języki to coś, czemu musimy poświęcić sporo czasu. Dziś chciałbym jedynie przedstawić zarys mojej codzienności. Kto wie, może komuś się to jednak przyda?

Moim hasłem przewodnim, którym kieruję się w swoim krótkim jak na razie życiu jest zdanie „Jest tylko jeden sposób nauki – poprzez działanie”, czyli tytuł mojego bloga. Wielu z was wydaje się ono pewnie znajome, gdyż jego autorem jest sam Paulo Coelho i możemy je znaleźć w powieści „Alchemik”. Zwrot ten szybko do mnie przylgnął i w końcu postanowiłem według niego postępować, bo przecież uczymy się, działając, a sama nauka jest działaniem i inwestycją w przyszłość.
Każdego dnia staram się spędzać jak najwięcej czasu z językami i otaczam się nimi w każdej wolnej chwili. Los zrządził tak, że stałem się ich wielkim pasjonatem i bardzo się z tego cieszę, gdyż dzięki temu już wiem, co chcę robić w przyszłości. Każda chwila, każde nowe słówko uświadamia mnie, że jestem coraz bliżej perfekcji we władaniu angielskim, niemieckim czy choćby hiszpańskiej – perfekcji, do której mi jeszcze daleko. Dlatego tak ważny jest dla mnie czas i staram się nie tracić czasu na niepotrzebne rzeczy. Przejdźmy jednak do sedna tematu.
Przez szkołę i konieczność uczenia się rzeczy, z których i tak ponad połowa mi się nie przyda doba znacznie się skróca, przez to czasu jest mniej. Staram się więc mniej więcej rozplanować naukę tak, abym mógł poświęcić wszystkim językom choć minimalną ilość czasu. Nie ukrywam, że w chwili obecnej głównie skupiam się na angielskim. W następnej kolejności, choć muszę przyznać, że jest to różnica minimalna, stoi niemiecki. Najmniej czasu (co wcale nie oznacza, że mało!) poświęcam hiszpańskiemu. Powody są proste. Jest to język dodatkowy, można nawet powiedzieć, że pozaszkolny, więc uczę się go powoli, bo wiem, że przyjdzie jeszcze czas, aby zacząć się go intensywnie uczyć, a na razie chcę poświęcić najwięcej czasu dwóm pierwszym.
Choć wspomniałem, że staram się mieć jako tako rozplanowaną naukę, to jednak nie posiadam ścisłego planu. Wszystko się zmienia – może wypadnie mi nieplanowane spotkanie z kolegami, może po prostu będę chciał zająć się czym innym. Potem narobiłbym sobie przez to tylko niepotrzebnych zaległości. A w końcu uczę się dla siebie, więc takie nadrabianie programu jest bez sensu. Postanowiłem sporządzić ścisłą listę kilka razy, a kiedy okazało się, że do danego czasu powinienem przerobić już następny temat z książki, wziąłem się szybko do pracy. Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że przecież nikt mnie nie goni i coś takiego, jak zaległości w indywidualnej nauce nie istnieje.
Na samym początku chciałem powiedzieć, że poza powtórkami, każdy dzień staram się poświęcić głównie jednemu językowi. Przykładowo: w poniedziałek skupiam się na angielskim, utrwalając jednak wiadomości z pozostałych języków, we wtorek uczę się niemieckiego itd. Nie mam określonych zasad mówiących mi, że hiszpańskiego mam się uczyć w środy i soboty, bo nie lubię rutyny. Zawsze rano (czy to w dni wolne, czy przed pójściem do szkoły) staram się robić chociaż krótkie powtórki – zero nowego materiału. Przypominam sobie słówka z fiszek, których dzień wcześniej się uczyłem, uruchamiam program Anki – chociaż to ostatnie czasami nie wypala, bo raz na jakiś czas zdarzy się, że o tym zapomnę lub nie będzie mi się zwyczajnie chciało.
Najczęściej dopiero po południu zabieram się za następną partię materiału. Jeżeli rano zapamiętałem mało z ostatniej lekcji – powracam do niej, aby utrwalić poznane wiadomości. Jeżeli wszystko jest w porządku – ruszam dalej. Często na początku nauki staram się wprowadzać na komputer słówka, które będą mi potrzebne danego dnia, abym później musiał je tylko utrwalić. Nieraz zdarza się również, że od razu przechodzę do wykonywania ćwiczeń – wtedy mózg pracuje na pełnych obrotach i stara się zapamiętać jak najwięcej – muszę przyznać, że ten drugi rodzaj nauki wiele razy jest skuteczniejszy od pierwszego. Z gramatyką raczej nie mam problemów, bo w tym przypadku uwielbiam rozwiązywać różnorodne zadania, które utrwalą moją wiedzę. Codziennie staram się poznać jakieś nowe zagadnienie, rzeczy trudniejsze jak np. okresy warunkowe lub czasy rozkładam na więcej dni. W międzyczasie staram się pisać z obcokrajowcami na portalach językowych (np. Busuu). Powinienem też zacząć rozmawiać przez Skype i mam nadzieję, że w końcu uda mi się to robić. Od października chciałem się zapisać do szkoły językowej z angielskiego, jednak nie czułem się jeszcze gotowy, gdyż chciałem wypaść jak najlepiej na egzaminie wstępnym. Wiem, dziwnie to moje postępowanie, ale postanowiłem, że koniecznie muszę zacząć uczęszczać na kurs od następnego roku. Wiele osób uważa, że to strata czasu i pieniędzy, ale ja mam inne zdanie o tego typu lekcjach.
Wieczorem staram się zająć się czymś innym – najczęściej jest to kolejny odcinek serialu w danym języku. Według mnie to nagroda za dzień nauki i sposób na odprężenie się oraz doskonalenie rozumienia ze słuchu. To także czas, by coś poczytać (książkę, artykuł w Internecie). Niedawno zacząłem też słuchać audiobooków.
Tak wygląda mój plan dnia. Wiem, że nie jest zbyt szczegółowy, ale, jak już mówiłem, nie mam określonego harmonogramu mówiącego mi, co mam robić o danej godzinie. Może coś przeoczyłem, więc jeżeli jesteście czegoś ciekawi – pytajcie w komentarzach! Część druga już niebawem – będę się w niej skupiał głównie na moich wypracowanych metodach.